polecam do słuchania :)
-Am .. hej - powiedziałam niepewnie.
-Hej nie bój się mnie, nie jestem taki straszny jak się mnie pozna - uśmiechnął sie nieznajomy.
-Nie, nie boje sie - odwzajemnilam usmiech - po prostu jestem troszke nieśmiała - gestem pokazałam rękoma symnol mniejszości.
- Spokojnie. Jestem Niall .
-Zoey.
- Więc już się trochę znamy. Gdzie lecisz ?
-Do londynu
- Mhm, ja też - puscił oczko - po co ?
- Do przyjaciółki - nie mogłam mu powiedzieć całej prawdy.- a ty ?
- By spełniac marzenia. W Londynie odbedą się castingi do x factora .
- Śpiewasz ?
- No.. amatorsko , ale śpiewam - niepewnie na jego ustach zawitał uśmiech.. przeszedł mnie dreszcz.
-To wspaniale ... oby poszło dobrze.
Zapanowała cisza .
- to ... zaczał Niall- skoro oboje lecimy do Londynu, to może dasz sie zaprosić na kawe ? znam naprawdę dobrą kawiarnię w centrum - w jego głosie wyczułam strach i lekka obawę. To dziwne , ale ten nowo poznany chłopak podobał mi się. I to bardzo. Budził moją ciekawość.
- Chętnie - odpowiedziałam radośnie.
- Prosimy o zapięcie pasów. Odczuwane moga być turbulencje - Usłyszałam jak stewardessa oznajmiła nam tą informację przez megafon.
- o , nie - szybko zapięłam pasy i 'schowałam' sie w fotel.
- ooo , Zoey się boi ? - Spytał Niall, lekko śmiejąc się.
- Nie smiej się - prychnęłam groźnie.
- Przepraszam - odpowiedział z broniącym sie gestem. Wiem, ze dalej go to bawiło.
Zmierzyłam go karcącym wzrokiem.
- To moja pierwsza podróż samolotem. Okej, Okej, boję się - przewróciłam oczami.
- To nic strasznego. Naprawdę. Lekko potrzęsie, nic więcej
Zatrzęsło.
Aż podskoczyłam i odruchowo wtuliłam się w Nialla.
Z moich ust wydobył się lekki pisk.
Niall lekko się zdziwił. Ale wyczuł powagę chwili i mocno mnie do siebie przygarnął. Czułam się przy nim bezpiecznie. Poczułam tękę głaskającą mnie po włosach.
Ponownie zatrzesło.
Jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił. Nie powiem, to było bardzo słodkie.
- Hej, nie martw się. - Czule pocałował mnie w czoło. Przeszedł mnie dreszcz. Przyjemny dreszcz ekstazy .
- TURBULENCJE USTAŁY. MOZNA ODPIĄĆ PASY BEZPIECZEŃSTWA. - znów usłyszałam głos stewardessy.
naprawdę, nie mogła poczekać chwili dłużej.
Odsunęłam się. Cała zawstydzona. Nie powinnam ... znamy się zbyt krótko. Biłam się z własnymi myślami
- I jak, lepiej w moich ramionach - znów usłyszałam jego głos. zadowolony głos.
Niall kciukiem otarł małą kropelkę spływającą mi po policzku.
- Przepraszam. - rozpłakałam sie na całego. Wstałam i podreptałam do lotniczej toaletki.
Zobaczyłam moje odbicie w lustrze. Walnęłam siebie z popularnego 'liscia' . Najadłam się wielkiego wstydu i to jeszcze przed chłopakiem który mi sie podoba.
Świetnie. Wracam.
Odszukałam moje miejsce. Gdy 'przechodziłam' przez Nialla, samolot znów się zatrząsł,
Upadłam wprost na jego kolana.
Sero ? Chciałam uciec jak najdalej.
Jednak cos się stało. Czas jakby się zatrzymał.
był tylko on i ja. Cały świat jakby stanał w miejscu.
Nasze usta były już blisko. obydwoje zamykalismy oczy.
Doszła do mnie rzeczywistość.
- Przepraszam . ja , ja nie mogę. - prawie krzyknełam . Poczułam że jego ręce, które do tej pory były splecione na moich biodrach powoli rozluźniały się.
Uwolniłam się od jego objęcia i usiadłam na moim fotelu.
- To ja przepraszam - Odezwał się niall - Nie powinienem ...
- Okej, już . - łagodnie się uśmiechnęłam. - Jest dobrze.
- Ale kawa dalej aktualna ? - Puścił mi oczko . Matko, jak on mnie pociągał.
- Pewnie. - uśmiechnęłam się.
on też. Dopiero teraz ujrzałam jego olśniewająco białe zęby, udekorowane lekko zauważalnym, białym aparatem.
- Mam prośbę - zaczął powaznie Niall .- Tak ? - ciekawa zapytałam .
- Uśmiechniesz się dla mnie jeszcze raz ? - znów jego łobuzerski uśmiech - wygladasz ślicznie gdy widać ci dołeczki. I w ogóle to .. to masz cudowny uśmiech...
- Kretyn - ze smiechem po przyjacielsku walnełam go pięścią w barek.
- Ałć ! - ze śmiechem krzyknął.
***
Wylądowaliśmy.
Schodami samolotu wyszłam na powietrze.
- "Nowe życie" - Pojawiła mi się w głowie myśl.
Twarz oświeciło mi gorące, londyńskie slońce.
- To możemy iśc na kawe. - przypomniałm blondynowi. Podążyliśmy naprzód, ciagnąc za sobą nasze bagaże .
________________________________________________________
Okej, nie dodałam długo, ale to dlatego że nie było wystarczająco dużo komentarzy.
mialo być 10, jest 6 . ale dodałam bo w sumie chociaż wy moze to czytacie. Dziękuję osobom które skomentowały ostatni rozdział, jesteście mega . Jesteście dalej ze mną ? ; )) .
Tak więc proszę o komentarze. Dobrze pisze ? podoba wam się ?
Co obstawiacie w następnych rozdziałach ? ;d .




