środa, 6 marca 2013

Chapter one .



 MUSIC




Tak więc wstałam. Dzień jak co dzień. Nudne życie. Jednak dzisiaj będzie zupełnie inaczej. Odrodzę się na nowo.Tak jak Erin, zacznę nowe, lepsze życie. Wyjadę do niej. Zadzwoniłam dziś do przyjaciółki i w jej głosie słychać było entuzjazm i radość.Powiedziała że czekała na ten dzień, że w końcu ją odwiedzę. I że moge mieszkać u niej ile tylko chce. Obiecała też że załatwi mi dobrą pracę. Będzie dobrze. Przynajmniej oby było lepiej tam niż tu gdzie jestem teraz. W starym domku który o wszystkim przypomina. W nim wszystkie wspomnienia mi wracają. Na zawsze będzie z tym koniec ... Definitywny koniec.
Bilet na samolot kupiłam już wczoraj. Dziś o 20 odlot. W końcu się stąd wyrwę. Skończę z przeszłością.
    Kiedy schodziłam na dół, niestety znów zetknęłam się z matką. Oczywiście w codziennym stanie. Leżała na sofie w salonie, obok niej kilka butelek bo wódce i pełno paczek papierosów. Nie będę jej budzić, o nie..Niech śpi słodko.
Tanecznym krokiem weszłam do kuchni. Zrobiłam czekoladowe płatki zbożowe z waniliowym mlekiem. Do tego mocna kawa ze śmietaną. Standardowe śniadanie.Zasiadłam do drewnianego stolika. Gdy spożywałam jedzenie, rozmyślałam o tym, gdzie będę pracować w Londynie. Zawsze wyobrażałam sobie siebie w bardzo kobiecej wersji: czarna skromna spódniczka, biała koszula z kołnierzykiem i czarna marynarka. Do tego z włosów zrobiony elegancki kok z powpinanymi srebrnymi wsuwkami. Tato zawsze mówił, że widzi mnie jako dyrektorkę jakiejś firmy. Marzenie. Normalnie mogę zostać sprzedawcą hamburgerów w taniej budce na rogu. Wtedy marynarka zmieni się w zwykłą szarą bluze, a szanowana pani dyrektor w zwykłego śmiecia, którego każdy pogania, by szybciej smażył wołowinę, i by w burgerze nie było musztardy.
   Z zamyślenia o pracy wyciągnęła mnie myśl, że przecież walizka sama się nie spakuje. Do zmywarki włożyłam kubek i misk. Włączyłam ją i ruszyłam ku mojemu pokoju. Gdy otworzyłam drzwi, wszystkie wspomnienia znów wróciły. Pamiętam, że gdy miałam 14 lat, pokłóciłam się z mamą o to, że ściany pokoju czternastolatki nie mogą być różowe, bo byłoby to przecież zbyt dziecinne. Matka ciągle mi wtedy powtarzała, że dalej jestem jej małą księżniczką, a wszystkie małe księżniczki mają wszystko różowe. Nikt mnie wtedy nie słuchał... Nikt oprócz Liasia. Mój brat, Liam przyszedł wtedy do mnie, przytulił i po prostu był ze mną. Przekonał rodziców co do kolory ścian i w ten sposób patrzę teraz na stare już fioletowo-żółte ściany. Liaś, bo właśnie tak na niego mówiłam był naprawdę bardzo kochany. Pewnie dalej jest. Pamiętam, że gdy byłam malutka, codziennie przychodził wieczorem do mojego pokoju i śpiewał mi kołysanki i rozmawiał ze mną.
   Kiedy trochę dorosłam, wychodził ze mną i swoimi kolegami na dwór. Nie wstydził się mnie. Zawsze pomagał mi w lekcjach. Nie mam pojęcia dlaczego urwał z nami kontakt, ale wiem że musiało być to coś poważnego. Wiem, że za bardzo mnie kochał by tak bez pożegnania odejść. Podejmowałam różne próby by go znaleźć. Bezskutecznie. W ani jednym akademiku nie było ani jednego Liama Davies. Na wszelki wypadek sprawdziłam też szpitale. Tym też nic nie wskórałam. Nigdzie nie mogłam go znależć więc po prostu poddałam. Ale nadzieja umiera ostatnia.
  Otworzyłam szafę. Sukienka którą dostałam na piętnaste urodziny, wszystkie t-shirty, rurki, bluzy. Zobaczyłam też coś jeszcze.  Sweter Liama. To jedna z moich pamiątek po nim. Przyłożyłam go do serca.
- Liaś, nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęsknię. Chciałabym wiedzieć gdzie teraz jesteś, co robisz.. Czy brakuje Ci mnie tak samo jak mi brakuje Ciebie ? Chcę wiedzieć, dlaczego odeszłeś tak bez słowa. Chciałabym przytulić cię tak mocno jak za dawnych lat... - powiedziałam sama do siebie .







Spakowałam sie i poszłam pod prysznic. Letnie kropelki wody otulały moje delikatne ciało.
 Wyszłam spod prysznica i otuliłam ciało ręcznikiem. Z włosów kapała mi woda. Szybko ubrałam sie w przygotowane wcześniej ubranie. Wysuszyłam włosy i ułozyłam je. Oczy podkreśliłam satynową, czarną maskarą i lekko przejechałam eye linerem po powiekach. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze. Beżowe spodnie, rurki, eksponowały moją okropną figurę, a brązowy sweterek przylegał do brzucha i ramion. "Nowe życie" - tylko to chodziło mi teraz po głowie.
Zeszłam do kuchni, ostatni raz. Do reki wzięłam długopis i kartkę. Napisałam tam :
                                                        ,,DROGA MAMO !
Przepraszam, że tak bez słowa odchodzę, ale nie potrafię tak dalej żyć. Brakuje mi taty, Liama i dawnej ciebie. Życie tutaj to już nie to samo.Mam nadzieję, że keidyś mi wybaczysz. To wszystko przez ten cholerny alkohol. Okej, może tato nie zmarł z tego powodu. Ale Liam zapewne odszedł, miał wszystkiego dość. Miał dość tego , że gdy wraza do domu widzi pijaną matkę. Ja też odchodzę. Nie radzę sobie z tobą i twoim głupim uzaleznieniem. Jeśli kiedykolwiek jeszcze spotkam Liasia, obiecuję, że wezmę go choćby nie wiadomo co ze sobą tutaj. Razem wszystko pokonamy. Kocham cię bardzo mocno. Dozobaczenia.        
                                                                             Zoey xx . ''

I wyszłam. Łzy ciekły mi strumieniem. Nie potrafiłam nad nimi zapanować. Nad niczym nie umiałam zapanować. Zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Gdy już na nim byłam, ujrzałam biały, ekskluzywny samolot. Był ogromny. Nie wiem dlaczego, ale boję się go. Mam okropny lek wysokości. Ale wytrzymam. Dam radę. Muszę.
-Zoey Davies- usłyszałam głos za sobą - miejsce czeka.
  Stewardessa poprowadziła mnie na miejsce. Usiadłam. Skoro miałam spędzić w tym samolocie trochę czasu, zamówiłam lot pierwszą kklasą. Miejsce było bardzo wygodne. Małą poduszeczkę oparłam o okno, i ulożyłam na niej głowę. Szybko usnęłam...
Gdy się ocknęłam, zauważyłam, że miejsce obok mnie nie jest już puste  .
- Ooo, cześć. Widzę że moja sąsiadka już nie śpi - usłyszałam przecudny, aksamitny głos ..

__________________________________________________
Nwm czy krótki, czy średni .. nie jestem obeiktywna wobec swoich prac ..
Błagam , piszcie komentarze . Wtedy wiem że mam dla kogo pisać . jeśli będzie ich mało, nie będę pisała następnych rozdziałów ..

10 komentarzy=kolejny rozdział .

5 komentarzy:

  1. świetny czekam na nn z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany świetny rozdział!!!!!! Czekam na następny z niecierpliwością proszę nie każ nam długo czekać
    Pozdrawiam ^_^

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny blog ;) czekam na nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne, czekam na kolejną część.:-)

    OdpowiedzUsuń